Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 510 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

PRZEKLĘTY SAMOCHÓD

piątek, 26 stycznia 2007 11:45


Było to luksusowe auto. Spowodowało jednak śmierć mnóstwa ludzi, zanim los w końcu policzył się i z nim.


Jasnoczerwony sześcioosobowy kabriolet miał niespełna trzysta dwadzieścia kilometrów przebiegu, kiedy dwie osoby z cesarskiej rodziny wiózł na spotkanie ze śmiercią. Został on właściwie skonstruowany specjalnie dla tej pary z okazji wizyty w małej bośniackiej miejscowości Sarajewo. Zdarzenie to miało miejsce 28 czerwca 1914 roku. Sytuacja polityczna w Europie w każdej chwili groziła wybuchem wojny. Brakowało tylko iskry. Arcyksiążę Ferdynand i jego żona księżna Hohenburg wsiedli do wspaniałego pojazdu, żeby przejechać ulicami Sarajewa. Nigdy nie dowiedziano się, dlaczego nie kazali zawrócić szoferowi po tym, jak rzucono bombę na ich samochód. Bomba odbiła się od drzwi i potoczyła na ulicę. Wybuch zranił cztery osoby z orszaku, jadące konno za samochodem. Upewniwszy się, że ranni otrzymują pomoc, książę z małżonką pojechali dalej.



Nastąpiło drugie nie wyjaśnione zdarzenie. Szofer, który doskonale znał Sarajewo, pomylił drogę i wjechał w ślepą uliczkę. Z bramy w zaułku wyskoczył młody człowiek i wymachując pistoletem rzucił się na maskę samochodu, strzelając raz po raz do arcyksięcia i księżnej, którzy zginęli, nim osłupiali strażnicy zdążyli powalić zamachowca na ziemię.


Zamach na parę książęcą był zapłonem pierwszej wojny światowej, którą przypłaciło życiem dwadzieścia milionów ludzi. Po zamachu fatalny czerwony samochód nadal sprowadzał śmierć na tych, którzy do niego wsiedli. W tydzień po wybuchu wojny generał Potiorek zajął dom gubernatora w Sarajewie i przypadł mu w udziale także czerwony samochód arcyksięcia. Na efekty nie czekał długo. Dwadzieścia jeden dni późnej poniósł klęskę pod Valievo, utracił dowództwo i został odesłany do Wiednia. Wkrótce stał się zrujnowanym wariatem i zmarł w przytułku.


Czerwony samochód przeszedł w ręce innego Austriaka, byłego podwładnego generała Potiorka. Ale i ów kapitan wkrótce spotkał się ze swoim fatum. Jadąc z dużą prędkością przejechał i zabił dwóch chorwackich chłopów, wpadł na drzewo i kiedy przybyła pomoc, już nie żył. Był właścicielem samochodu dziewięć dni.


Po zakończeniu wojny właścicielem samochodu został nowo mianowany gubernator Jugosławii. Doprowadził on wóz do świetnego stanu, lecz miał cztery wypadki w ciągu czterech miesięcy i w ostatnim z nich stracił rękę. Rozkazał więc zniszczyć samochód jego reputacja była tak zła, że wydawało się, iż nikt nie będzie chciał nim jeździć. Jednak pojawił się nabywca, doktor Srkis, który śmiał się z przekleństwa. Kupił samochód prawie za bezcen. Ponieważ nie mógł znaleźć szofera, postanowił prowadzić auto osobiście. Cieszył się swoim nabytkiem sześć miesięcy i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że przekleństwo ciążące na samochodzie było wytworem ludzkiej wyobraźni. Pewnego ranka samochód znaleziono przy drodze. Leżał na dachu. Wyrzucone na zewnątrz ciało doktora zmiażdżył przewracający się pojazd.


Wdowie po doktorze udało się sprzedać samochód bogatemu jubilerowi. Używał auta rok, a później popełnił samobójstwo. Następnym właścicielem był również lekarz. Wkrótce jednak opuścili go pacjenci z obawy przed fatalnym samochodem. Odprzedał go więc szwajcarskiemu kierowcy wyścigowemu, który wystartował nim w wyścigu w Dolomitach, podczas którego samochód wpadł na kamienny mur i kierowca zginął.


Czerwone auto wróciło do Sarajewa. Nabył je zamożny rolnik, który dał samochód do na prawy i jeździł nim bezpiecznie kilka miesięcy. Pewnego dnia samochód stanął na szosie i rolnik przywiązał go do furmanki, żeby przyholować do miasta. Ledwo ruszyli, silnik zapalił, samochód odtrącił wóz i konie, przejechał właściciela i stoczył się do rowu na zakręcie. Zniszczony czerwony pojazd kupił Tiber Hirszfeld, mechanik, który naprawił go i pomalował na niebiesko. Nie znajdując nabywcy, jeździł nim sam. Pewnego dnia wiózł sześcioro przyjaciół na wesele. Kiedy z dużą prędkością wyprzedzał inny samochód, uderzył w drzewo. Hirszfeld i czworo pasażerów zginęli w wypadku. Samochód odnowiono z funduszy rządowych i odesłano do muzeum.


Zabił szesnaście osób. Przyczynił się do wybuchu wojny. Zniszczyła go dopiero następna wojna - dokonała tego aliancka bomba, zrzucona na budynek muzeum, w którym stał jako eksponat.


[Źródło: dj.zgorzelec.cxt.pl]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

KLĄTWY

piątek, 26 stycznia 2007 11:31

Klątwa jest czymś, co "idzie" kanałem emocji, i dlatego łatwość w rzucaniu klątw mają ludzie, którzy wytwarzają silne emocje - tacy, którzy potrafią potężnie kochać i potężnie nienawidzić. Raczej zdolności do klątw nie mają ludzie posługujący się głównie intelektem; wydaje się wręcz, że jeśli ktoś mający zamiar rzucić klątwę zacznie ten zamiar analizować rozumem, to żadnej klątwy nie wygeneruje. Zatem ten, kto klątwy rzuca, będzie zapewne człowiekiem naładowanym emocjami i budzącym silne emocje w innych, za to intelektualnie wcale orłem być nie musi.



Oprócz klątw świadomych są jeszcze klątwy rzucane nieświadomie. A rzucać je może każdy. Pewni ludzie mają wrodzoną skłonność do używania klątw, i jeśli kiedyś - zapewne jeszcze jako dzieci - wpadną na to, że wysyłanie klątw jest możliwe, popadają w nałóg ich rzucania. Oczywiście nie muszą wcale tak tego zajęcia nazywać, mogą nawet nic nie wiedzieć o tym, że jest coś, co nauka nazywa klątwą i że tego czegoś oni używają.

Często jest tak, że osoba rzucająca na kogoś klątwę, sama w ten urok wpada. Pierwszą przyczyną jest to, że rzucającemu brak dostatecznej siły, a rzucenie klątwy jest jak wystrzał ze strzelby, która przy tym dostaje odrzut i może strzelca przewrócić. Po drugie, klątwy idą kanałami "wymoszczonymi" emocjami, więc jeśli rzucający ma wątpliwości moralne co do własnej klątwy (bo przecież każda klątwa to świadome krzywdzenie kogoś, czyli grzech najgłówniejszy), albo klątwy się boi, to właśnie przez swój stan emocjonalny sprawia, że klątwa znajdzie sobie krótszą drogę i ugodzi właśnie jego.

[Źródło: bartek9011.blox.pl]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 25 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  25 715  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Archiwum

Informacje

Niestety z braku wolnego czasu, oraz zmianą nastawienia do życia i innymi zmianami w moim życiu, jestem zmuszony zawiesić działalność bloga.
Bloga jednak nie usuwam, niech służy jak najdłużej.
Jeśli jest ktoś zainteresowany przejęciem bloga na pewnych warunkach jestem w stanie go odstąpić.

Proszę pisać pod 0.65@wp.pl

Dziękuję za komentarze i odwiedziny.
Pozdrawiam - Thorez

O moim bloogu

Znajdziesz tutaj wszystko co tajemnicze, niezwykłe, szokujące, prawdziwe, paranormalne, niecodzienne... jednym słowem Thorez bloog. Zapraszam.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 25715

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Finanse