Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 596 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

SEN, KTÓRY WSKAZAŁ MORDERCĘ

piątek, 26 stycznia 2007 14:28

Mabel Schneider siedziała na poręczy sofy, wyglądając przez okno swego skromnego domu w Mount Morris, w stanie Michigan. Mogła stamtąd obserwować wijącą się autostradę, iskrzącą się teraz mocno ubitym śniegiem. Była godzina 11.20 -czas, aby jej pięcioletnia, jasnowłosa córka, Dorothy, wróciła z przedszkola.

Z jakiegoś powodu pani Schneider była spięta i zdenerwowana. Jej serce biło nierytmicznie, gdy obserwowała, jak samochód Dodge, stary model, zwalnia tuż za wierzchołkiem wzgórza. Kierowca samochodu, niebieskiego jak jaja drozda, wydawał się mieć trudności z ponownym nabraniem prędkości. PóĽniej samochód, rozpędzając się powoli, skręcił w drogę prowadzącą do Stanley. Za kilka sekund zniknął z pola widzenia.


[Mount Morris]

Kiedy po wpół do dwunastej Dorothy ciągle jeszcze nie było, pani Schneider wyszła jej naprzeciw. Na stacji benzynowej zapytała, czy nie widziano dziewczynki. Okazało się, że jakiś' czas temu Dorothy mijała stację benzynową w drodze do domu. Nie było jednakże żadnego dalszego siadu dziecka. Przerażona matka skontaktowała się z dyrektorem przedszkola, a on zawiadomił zastępcę szeryfa, który zorganizował grupę poszukiwawczą.

Szukano śladów niebieskiego samochodu, widzianego przez panią Schneider. Ludzie przepatrywali każdą boczną drogę, wypatrując siadów opon. Niecałe 5 km na zachód od Mount Morris, w odległości około 800 m na północ od drogi prowadzącej do Stanley, na przedmieściach Flint, natrafiono na teren, gdzie samochód ugrzązł w błocie. Miejscowy farmer Archie Bacon potwierdził, że ugrzązł tu jakiś niebieski samochód. Ślady prowadziły do płotu po przeciwnej stronie, gdzie widoczne były także odciski dziecinnych kaloszy.

Po otoczeniu dwudziestoakrowego pola, grupa poszukiwawcza odkryła tropy w miejscu, gdzie wiele siadów męskich stóp prowadziło do skrawka zalesionego terenu, przez który przepływał dopływ rzeki Benson. W pobliżu tych siadów znaleziono dziecinną czapeczkę, płaszczyk i sweterek. Zapłakana pani Schneider zidentyfikowała je jako rzeczy należące do jej dziecka.

Nowa i liczniejsza grupa poszukiwawcza została zorganizowana przez szeryfa Franka Greena. Ludzie pospieszyli z powrotem nad dopływ rzeki Benson i przeczesali zalesiony teren.

Przy wiązie nad samym brzegiem rzeki znaleĽli oni część ciała małej dziewczynki, póĽniej dwie następne. Zrozpaczeni ludzie z grupy poszukiwawczej znaleĽli jeszcze opakowanie gumy do żucia, korek od butelki i zmiętą chusteczkę do nosa na zmarzniętej ziemi. Szeryf Green wysnuł przypuszczenie, że prawdopodobnie użyto chloroformu - aby uśpić Dorothy. Nie udało się znaleĽć narzędzia zbrodni i przypuszczano, że zostało ono wrzucone do rzeki, wezbranej teraz w wyniku odwilży.

Green przesłuchał farmera Archiego Bacona, który okazał się inteligentnym, spostrzegawczym i chętnym do współpracy świadkiem.
Koło południa zauważył on niebieski samochód, który skręcił na północ na skrzyżowaniu z drogą wiodącą do Stanley. Widział, jak kierowca wysiadł i podszedł do ogrodzenia. Wyglądał, jakby niósł na rękach jakiś tobół. Trzy godziny póĽniej widział tego samego mężczyznę, gdy bez powodzenia próbował wyciągnąć swój samochód z zamarzniętego błota. Mężczyzna ten pojawił się póĽniej w domu Bacona, aby prosić go o pomoc.
Archie Bacon opisał samochód jako stary model czterodrzwiowego Dodge'a, typu sedan, w kolorze niebieskim jak jajka drozda. Był tak mocno opryskany błotem, że nie mógł odczytać numerów na tablicy rejestracyjnej. Mężczyzna zaś - powiedział oficerom - miał przygarbione ramiona i ubrany był w szary płaszcz z tłustą plamą i w szarą futrzaną czapkę. Miał około 50 lat i 1,7 m wzrostu.

Jeden z podejrzanych odpowiadał opisowi poszukiwanego mężczyzny, włącznie z tłustą plamą na szarym płaszczu, a jego samochód był starym niebieskim Dodge'm. Na jego szczęście Archie Bacon był niezachwiany w swoim przekonaniu, iż "rozpozna człowieka z tobołem, gdy tylko go zobaczy i nie będzie pomyłki". Dzięki dobrej pamięci farmera i jego poczuciu odpowiedzialności,nie winnego w istocie właściciela niebieskiego Dodge'a nie aresztowano.

Sporządzono listę wszystkich samochodów odpowiadających opisowi Dodge 'a zarejestrowanych w hrabstwie Genesee. Wojsko włączyło do akcji trzy pościgowe samoloty myśliwskie, które wykonywały loty w poszukiwaniu porzuconych samochodów. W ciągu czterech dni aresztowano i zwolniono około sześćdziesięciu podejrzanych. Aresztowano także podejrzanych osobników, których zauważono w domu pogrzebowym, gdzie znajdowało się okaleczone ciało Dorothy. Wszyscy oni zostali jednak zwolnieni. swoim śnie, że to Adolph Hotteling był napastnikiem i zabójcą Dorothy. Nazwisko we śnie oraz powszechnie publikowany opis poszukiwanego mężczyzny i jego samochodu zbyt dobrze do siebie pasowały.

Lotridge'owie w pracy jeszcze raz omówili sen i rozpatrzyli sprawę ze wszystkich stron. Młody Lotrigde był przeciwny przywiązywaniu wagi do snu, nie mógł się jednak pozbyć uczucia, że Hotteling był winien popełnienia zbrodni. Obydwaj Lotridge'owie zapomnieli jednakże ściszyć głosy i ich rozmowę usłyszał Sheldon Robinson, sąsiad Lotridge'ów, zatrudniony również przy budowie szkoły. Nie tracąc czasu, udał się od razu do Flint na policję ze swoją "informacją". Nagroda, wynosząca już wówczas 8 000 dolarów,była nie do pogardzenia. Oczywiście to był tylko sen, ale władze szły każdym nowym tropem.
Zaledwie ciało Dorothy Schneider zostało złożone na wieczny spoczynek, kiedy policjanci zjawili się w skromnym domu Hottelinga w Owosso. Pani Hotteling właśnie robiła pranie. Jej mąż ubrany w kombinezon, zajęty był wykonywaniem drobnych prac domowych.
Hotteling gwałtownie zaprzeczył jakiemukolwiek powiązaniu z tą zbrodnią. Jego żona twierdziła histerycznie, że jej mąż "nigdy by nie popełnił czegoś' takiego, a gdyby to zrobił, sama chętnie pomogłaby go zabić".

Oficerowie wyszli obejrzeć samochód Hottelinga, stary model Dodge'a, połyskujący nową warstwą czarnego lakieru. Kiedy sygnet jednego z oficerów przypadkowo zarysował farbę, oczom ich ukazał się kolor niebieski jak jaja drozda. Po kilku minutach ludzie szeryfa znaleĽli ubranie, tak dokładnie opisane przez farmera Bacona. W jednej z kieszeni znajdował się poplamiony krwią, składany nóż i chustka do nosa podobna do tej, która była na miejscu zbrodni. Znaleziono także listę nazwisk kobiet, mieszkających w tej miejscowości i poza nią. Lista ta zawierała nazwisko Mabel Schneider. Hotteling przyznał się. Twierdził uparcie, że dręczyła go sprawa Hickmana, mordercy z Los Angeles i że "coś musiało wreszcie pęknąć".

Część jego zeznań brzmiała następująco: "Prowadząc samochód zauważyłem śliczną małą dziewczynkę. Wziąłem ją do samochodu, myśląc że podwiozę ją do domu. Ona płakała. Dojechałem do drogi prowadzącej do Stanley, była błotnista i mój samochód ugrzązł w błocie. Niosłem dziewczynkę kawałek przez pole. Ona ciągle płakała i chciała wrócić do domu". Uspokoił ją kawałkiem gumy do żucia. Gdy doszli do dopływu rzeki Benson, Dorothy łkała nadal i zagroziła, że powie ojcu. Hotteling uśpił ją chloroformem i dwa razy pchnął nożem. Zgwałciwszy ją, poćwiartował następnie ciało na kawałki. Znajomość anatomii zawdzięczał swemu szwagrowi weterynarzowi. W swoich zeznaniach przyznał się także do popełnienia dwóch, dotąd nie wyjaśnionych zbrodni na tle seksualnym na małych dziewczynkach z Owosso. Jedną z ofiar uśpił chloroformem.

Sędzia okręgowy hrabstwa wykluczył możliwość zmiany miejsca rozprawy i z zakładu poprawczego w Ionia Hotteling został przewieziony do Flint. W towarzystwie swego adwokata stanął przed sądem, aby przyznać się do winy i usłyszeć wydary wyrok. Pani Hotteling była nieobecna ze względu na ciężkie załamanie nerwowe. Ojciec zamordowanej dziewczynki czekał spokojnie, a kiedy mijał go więzień w kajdankach, wymierzył mu silny cios w twarz - satysfakcja, na którą czekał od pierwszego dnia tego koszmaru.
Adolph Hotteling został skazany na dożywotnie więzienie, co zgodnie z prawem stanu Michigen było najwyższym możliwym wymiarem kary. Natychmiast po procesie przewieziono go W Owosso, około 50 km od Flint, 16 stycznia rano, w dniu pogrzebu Dorothy, młody człowiek obudził się na dĽwięk budzika. W jego umyśle wyrwanym ze snu, głęboko wyryte było nazwisko drugiego diakona Kościoła Chrystusowego w Owosso - Adolpha Hottelinga. Młody człowiek miał pewność, że było to nazwisko mordercy dziecka.

Tym młodym mężczyzną był Harold Lotridge. Należał do chóru kościelnego, także był diakonem i znał Hotielinga jako surowego, wyjątkowo pobożnego człowieka, czasami tylko mającego skłonności do kłótni. Lotridge opowiedział ojcu o samochodem do więzienia Marquette, gdzie przebywał do końca swoich dni.
Więzień nr 1938 zamknął sprawę, umierając w 1955 roku.
Sprawa została zamknięta, ale tylko dla sądu i policji... Nie wyjaśniony pozostał bowiem niezwykły sen, w którym ukazała się postać mordercy.

[Źródło: portal.paranormalium.pl]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  25 565  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

Informacje

Niestety z braku wolnego czasu, oraz zmianą nastawienia do życia i innymi zmianami w moim życiu, jestem zmuszony zawiesić działalność bloga.
Bloga jednak nie usuwam, niech służy jak najdłużej.
Jeśli jest ktoś zainteresowany przejęciem bloga na pewnych warunkach jestem w stanie go odstąpić.

Proszę pisać pod 0.65@wp.pl

Dziękuję za komentarze i odwiedziny.
Pozdrawiam - Thorez

O moim bloogu

Znajdziesz tutaj wszystko co tajemnicze, niezwykłe, szokujące, prawdziwe, paranormalne, niecodzienne... jednym słowem Thorez bloog. Zapraszam.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 25565

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl